Archive for the ‘cotamagat?’ Category

jezus, co za muka, kto wymyślił pracę od 9 do 17? po co tyle pracować, skoro każdy potem tylko narzeka. wstać rano ledwo się da, chociaż fajnie oglądać niewyspane mordy w spóźnionym autobusie, z wkurzonym kierowcą, który ostro hamuje i mało co nie potrąca uciekającej sprzed kół kobiety. a potem już tylko prawie jak w requiem dla snu, kawa, fajka, kawa, fajka, herbata, naleśnik, fajka. przez chwilę rozszerzone źrenice, działamy, działamy, pach pach, tekścik jeden i drugi… i zjazd. wracam do domu i jedyne o czym myślę, to sen, więc idę spać na chwilę, na 3 godziny. budzę się przed 23, coś tam ogarnę, prysznic, i w łóżku 3 seriale. robi się 1.30, nie mogę zasnąć, co za muka, za 6 godzin trzeba wstać. kuwa, od pół roku nie przeczytałam żadnej książki – wstyd. [muka zdaje się znaczy co innego, ale brzmienie mi pasuje].

Reklamy

w pracy: 

– co czytasz?

– list czytelniczki do wątroby.

albo:

– zredagowałaś mi już ten mocz?

Tak to jest, jak się wydaje specjalistyczne pisma.

w pracy, do graficzki:  Just jabłko+zrób to.

Zastanawiam się skąd u nas tyle cynizmu jeśli chodzi o śluby. U mnie i u kilku moich znajomych. Czy żyjemy w jakiejś bańce singli, które nigdy nie założą obrączek, mimo że MOŻE w duchu tego pragną? Ale wydaje się to tak nierealne, że aż oczywistym jest, że się nigdy nie wydarzy. Serio. Gdzieś na boku wyobraźni mam taką myśl: jak będę dorosła (??) to będę miała bogatego męża i objedziemy razem cały świat. Dziecko też będzie. Ale kiedy? Przecież to powinno dziać się teraz, zaraz!

Co jakiś czas dostaję smsy od znajomych z liceum o kolejnym ślubie, czasem są już dzieci. Czemu bierzecie te śluby kościelne?! Naprawdę wierzycie w Boga i w białą suknię? Nie wiem, jak można marzyć o białej sukni. To jest największa na świecie klisza, wciskana kobietom, jako najwspanialsza kreacja ich życia. Gee, jeśli już suknia, to czarna. I po co mi tyle ludzi na ślubie, po co mi ta tłumna radość i ryż rzucony w niebo? Po co to halo. Naprawdę, tyle stresów, tyle planowania, tyle wydatków… to jest dla mnie takie sztuczne, napuszone, wystawne dla pokazu. Ciekawe czy kiedyś mi się zdarzy i w jakiej formie…

Ślub kościelny to chyba jedna z największych uległości i złudzeń, jakim poddają się ateiści lub osoby niby-wierzące (we własnego boga np). Bo co rodzina powie. To jest takie nieżyciowe… Ale jeśli nie taki ślub to jaki? Bo przed urzędnikiem to też jakoś słabo… Oczywiście prawnie się opłaca, ale przecież nie o to powinno chodzić w MIŁOŚCI, nie?

Ciekawe jak długo utrzyma się ten cynizm, to kwesta zazdrości czy kurcze nie wiem czego… hmm.




  • nie działają mi tu widgety - help anyone?!

    Dexter

  • Listopad 2017
    Pon W Śr C Pt S N
    « List    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930