Archive for the ‘absurd’ Category

Wyobrażam sobie, że robienie opisów bajek dla dzieci jest niezłym hardkorem. Przekonałam się o tym, bo ostatnio obrabiałam texty do magazynu Cyfry +. Muszę tu wrzucić parę fragmentów. Niezły odjazd.

„W nowej szkole towarzyski duszek szybko znajduje przyjaciół – problematyczną mumię Ra i wiecznie gubiącą kończyny Manthę. Razem odkrywają, że dwugłowy dyrektor szkoły planuje przejąć kontrolę nad światem. Czy nietypowym przyjaciołom uda się go powstrzymać?”

„Podczas podrozy do Paconowa na koziołka czyha wiele niebezpieczeństw, z których zawsze wychodzi obronną ręką dzięki swojemu sprytowi i pomocy innych. Wszystkie przygody Koziołka Matołka są dla niego pozytywną nauczką na przyszłość, bowiem pozwalają mu dowiedzieć się czegoś nowego o otaczającym go świecie”. [nie wiedziałam, że koziołki mają ręce]

„Fifi Niezapominajka jest najsympatyczniejszym małym kwiatowym brzdącem, jakiego dzieci kiedykolwiek miały okazje zobaczyć. Jest kłębuszkiem energii i pomysłów, zawsze pozytywnie nastawiona do otaczającego ja świata. Radosna duszyczka, której nieustanny śmiech jest jak promyk słońca, który rozwesela wszystkich dookoła. Fifi zamieszkuje w Niezapominajkowej wiosce. Jest zawsze zapracowana, bez względu na to czy uważa na swoich przyjaciół, czy pilnuje ogrodu czy tez musi pokrzyżować szyki szalonym łobuziakom Stingo i Slugsy. Czasem zdarza się jej zapomnieć, co powinna zrobić w pierwszej kolejności, ale tylko dla tego ze ma zawsze mnóstwo rzeczy do zrobienia od pracy w ogrodzie po upieczenie pysznej tarty z dżemem, która wszyscy uwielbiają i ciężko jest jej wszystko zapamiętać”.

„Słodki klaun Kiri, papużka gaduła Pipelette, niesforny kocur Ratibus i zdeterminowana akrobatka Laura to członkowie małej wędrownej grupy cyrkowej KIRI. Razem podróżują wędrownym karawanem od miasta do miasta i wystawiają cyrkowe przedstawienie pełne muzyki, akrobacji i zabawnych skeczy w wykonaniu klauna Kiri”.

„Pełne humoru, dynamiczne przygody dwóch odważnych szopów – Abe i Ken’a rozbawią aż do łez fanów kreskówek. Każdy z serialowych chłopaków utworzył bowiem swoją niby-armię przyjaciół i żaden z nich nie myśli o przegranej. Abemu pomaga Front Wyzwolenia Śmieci, w skład którego wchodzi hiper inteligentna wiewiórka, wierny kret i zwariowany skunks. Ken ma w swojej drużynie przebiegłego oposa i cała armie żołnierzy szczurów”.

OMG!: „Dinotopia” to epicka opowieść o zagubionym kontynencie, gdzie dinozaury i ludzie żyją razem, tworząc niezwykłe społeczeństwo. Główną rolę zagrał tutaj znany z serialu „Skazany na śmierć” Wentworth Miller. Polsat wyemituje poszczególne odcinki 11, 18 i 25 listopada”.

W Życiu na Gorąco jest zdjęcie Wenta jak siedzi na dinozaurze 😐 Ale polecam też to.

O ile sobie dobrze przypominam, zawsze lubiłam warszawe i wkurzam się, gdy ludność przyjezdna mówi, jak tu brudno cuchnie i nieładnie. Narzekali i nadal narzekają, ale wciąż chcą tu żyć i pracować. No i dobrze. Warszawę mam we krwi do tego stopnia, że nie za wiele mnie w niej zaskakuje, czy szczególnie razi. Przyzwyczaiłam się. Dobrze jednak od czasu do czasu otrząsnąć się z tej stagnacji. Mam ostatnio przyjemność spotykać się z obcokrajowcami/artystami, którzy wpadają do warszawy na jeden lub kilka dni i naprawdę im się tu podoba. Oczywiście ich zachwyt jest dość banalny, bo koniecznie chcą zobaczyć Pałac i Palmę, co nie dziwi, bo są to dwa najbardziej absurdalne obiekty w naszym mieście (chociaż na dwóch różnych biegunach). Oraz oczywiście wszyscy niezmiennie pytają o Stadion, który ku ich rozczarowaniu, a mojemu szczęściu – już nie działa. Z innych miejsc warto pewnie pokazać Pragę, Nowy Świat i Krakowskie, kilka galerii, czy widok z BUWu – ale to takie klasyki z przewodnika. Dla nas oklepane, ale jednak dla ludzi z zagranicy atrakcyjne. Może właśnie to wszystko zaskakuje przez zbitkę nowoczesności (wieżowce w centrum – dla mnie symbol niepotrzebnej ambicji warszawy) z architekturą przedwojenna oraz tą z okresu komunizmu.

W sumie cały misz-masz dało by się obronić, gdyby nie jedna rzecz, która paskudzi ten wysmakowany urok warszawski. REKLAMY. Tak, wszyscy o nich wiemy, że jest ich za dużo, że są nieprzemyślane, że są wszędzie. „Stołeczna” śledzi te sprawę od dłuższego czasu. Szczerze mówiąc przeszłam już z tym do porządku dziennego: reklamy są i nie za wiele da się z nimi zrobić, w sensie usunąć, czy zniszczyć. Z takiego myślenia wybiło mnie wczorajsze spotkanie w galerii IQ2016 zorganizowane przez stowarzyszenie MojeMiastoAwNim.pl. Polecam bardzo. Można tam pójść i obejrzeć slideshow z naprawdę najgorszych miejsc w warszawie zawalonych reklamami do wyrzygania, w tym nasze hity do odstrzału: budynek Cepelii w Centrum, DS Riviera, sex pawilony przy Jana Pawła, biały budynek należący do sgh oraz pub Dzika Gęś czyli róg batorego i niepodległości… ja bym dorzuciła jeszcze dużą część Woli, do której chyba nigdy się nie przekonam. Przykładów jest mnóstwo. Zakazać trzeba by było ponad połowy wielkoformatowych reklam, ale nie mniej ważne są te małe gówniane szyldy, bannery i inne ogłoszenia robione przez drobnych prywaciarzy i na chama wciskane na co drugim sklepiku czy zakładzie usługowym. Co najgorsze, dominuje w nich kolor żółty w połączeniu z czerwonym. Makabra i szok. Naprawdę byłabym za tym, aby powołać jakąś komisję ekpertów od estetyki (dizajnerzy, graficy itp), którzy ocenialiby każdą reklamę kierując się względami estetycznymi oraz jej dopasowaniem do otoczenia. Utopijna to wizja, ale cholera fajnie by było.

A dlaczego? Bardzo podoba mi się argumentacja stowarzyszenia MiastoMoje, która brzmi mniej więcej tak, że reklamy stanowią taki sam rodzaj emisji – w tym wypadku informacji – jak np. emisja spalin, czy wszelakiego smrodu. Jeśli jest tego za dużo, tworzy się chaos i brud, tracimy komfort życia. I nie ważne, że źródło tej emisji znajduje się na prywatnym terenie. Jeśli masz burdel na swoim podwórku, a do tego nie zamkniesz mordy na całą noc, to cierpią na tym również twoi sąsiedzi. Trzeba więc dbać o estetykę przestrzeni WSPÓLNEJ.

Niezłym szokiem są więc też zdjęcia znanych obiektów typu koloseum, wieża eiffla czy piramidy – z domontowanymi w photoshopie reklamami. Nagle te klasyczne, „zagraniczne” budynki robią się bardzo… polskie. Ale w negatywnym znaczeniu. Teraz już wiemy dlaczego. Nie wiem jakim cudem tak się dzieje, że inne metropolie dają radę funkcjonować w wizualnej czystości. To wszystko jest jakieś takie bardziej spójne, nawet jeśli na ulicach są tłumy ludzi, sklepów czy budynkó o różnorodnej architekturze. To wszystko jakoś gra i ŻYJE. A u nas jednak czasem straszy…

…a MySpace pokazuje, że Jeff Buckley jest online.

Dziś jestem local guidem dla Touch & Go (ci od „would you like to go to bed with me?”). Zespół gra na urodzinach Życia na Gorąco. Zapowiada się fascynująca impreza w stylu weselnym. Oto program:

20:00 – start imprezy

20:00 – 20:45 – DJ Biesiada (wtf?!)

20:45 – M. Prokop – oficjalne przywitanie gości, zaproszenie przedstawicieli firmy, etc.

21:00 – M. Prokop zapowiada zespół I. Trojanowskiej

21:00 – 21:40 – koncert I. Trojanowskiej

21:40 – M. Prokop – dziękuje za występ zaprasza na dalsza cześć wieczoru

21:45 – 22:00 – DJ Biesiada

22:00 – M. Prokop – zapowiada koncert zespołu Touch&Go

22:05-22:50 – koncert zespołu Touch&Go

22:50 – M. Prokop – podziękowanie za występ, zaproszenie na scenę Tomka Szymańskiego

22:55 – rozpoczęcie występów gwiazd

23:00 – 24:30 – występy gwiazd

24:30 – DJ Biesiada – DYSKOTEKA DO RANA

Naszczęscie ominie mnie występ Izy T., bo w tym czasie mamy obiad z Touch & Go.  Najbardziej czekam natomiast na występ gwiazd, którymi jak się okazuje, nie są T&G ani nawet Iza T., lecz zaproszone na impreze vipy, którzy spontanicznie wchodzą na scenę by w rytmach DJa Biesiady zanucić wspólnie kilka przaśnych nut. To będzie mocny wieczór coś czuję.

Jestem perwersyjną fanką niektórych naprawdę strasznych reklam w tv. Ostatnio rano odkryłam kolejną perełkę, tym razem na tvn24. Jest to reklama pastylek na ból gardła, które nazywają się Gardlox, a reklamuje je Robert Moskwa. W sumie nic specjalnego, gdyby nie fakt, że reklama wygląda jakby zrobiona była z budżetem 10zł, a leci jako przerywnik w najbardziej nowoczesnej stacji tvn24. Wygląda to tak:

Jakub Porada mówi: A już teraz zapraszamy na Traffic! Po czym leci normalny blok reklamowy. Potem GARDLOX, który trwa kilkanaście sekund i jest zawsze przed Traffikiem. Najpierw słyszymy wyśpiewaną operowym głosem nazwę Gardlox, a za sekundę widać Roberta Moskwę w białym fartuchu z lekarskimi słuchawkami przewieszonymi na szyi, stojącego na jakimś a la blueboxowym tle. Trzyma on w ręku pudełko pastylek w sposób podobny do Laury Linney w Truman Show z tą róźnicą, że jego mina nie wyraża absolutnie nic. Robert patrzy w kamerę, następnie powoli spogląda na Gardlox, i powraca spojrzeniem ku widzom. Wspaniałe. Wyobrażam sobie jak to kręcili. Chyba musiał czuć się jak Bob Harris, bohater Między Słowami, kręcący w Tokio reklamówkę Suntory. W każdym razie potem leci Traffic, w którym pani w błękitnym helikopterze tvnu mówi na jakiej ulicy jest korek, co trwa kilka sekund, i potem – voila – znowu widzimy Moskwę i Gardlox. Ta zbitka ultrapostępowego charakteru stacji oraz wyjątkowo drewnianej reklamy jest porażająca. To prawie tak dobre, jak reklamówka soków Zbyszko „Ja pragnę, ty pragniesz…”, lecąca przed każdą emisją Prison Brejka na Polsacie.




  • nie działają mi tu widgety - help anyone?!

    Dexter

  • Lipiec 2017
    Pon W Śr C Pt S N
    « List    
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31