Archiwum dla Listopad, 2007

Urodziliśmy się około 80 roku i mamy sentyment do gadżetów z prlu. Pamiętamy stare dobranocki, buty relaxy i kultowy dizajn. Ale niektóre wspomnienia czy przedmioty są już naprawdę bardzo głęboko schowane w pamięci. A ja skacząc po linkach z blogów znajomych właśnie trafiłam na takie 3 obrazki. I nagle bach bach, flashback, pamiętam!

Pamiętam, że miałam Kinoplastikon. No normalnie jakby był mój. Nie mam pojęcia, co się z nim dalej stało. Nie pamiętam filmu, który na nim oglądałam. Ale tu na zdjęciu wygląda tak, jakbym właśnie odłożyła go na stół. Jakby to było przed chwilą. Śmieszne uczucie. [zdjęcie z allegro]

A dalej Kouku Rouku i Lokomotywa. Obydwa zdjęcia pochodzą z blogu: http://tralaloskop.blogspot.com/ . Kouku Rouku to pamiętam, że kupowałam w przyczepie, stojącej na przeciwko delikatesów przy Dąbrowskiego. Nie pamiętam dlaczego przyczepa się tam pojawiła, skoro obok był duży sklep, oraz kiedy zniknęła. Pamiętam tylko, że zbierałam te folijki z KukuRuku, tam chyba była jeszcze jakas historyjka… a może nie? Może trzymałam te kolorowe opakowania z tego samego powodu, dla którego kolekcjonowało się puszki i pierwsze plastikowe tubki po owocowych pastach do zębów. …i ciągle nie mogę odżałować, że przehandlowałam gdzieś moje wszystkie historyjki z Donaldów. Nie mam pojęcia, co się z nimi stało. A teraz marzę, żeby je sobie przypomnieć! Wiem natomiast na co przehandlowałam obrazki samochodów z Turbosów. Na przezroczystą, plastikową portmonetkę z fioletowym płynem, że jak się naciskało, to on się przelewał. Pamiętacie coś takiego?

kukuruku

No i Lokomotywa… to chyba każdy pamięta. Na ostatniej stronie było takie zdjęcie, że wszyscy próbowali wyciągnąc z ziemi tę rzepę. Stali ustawieni wg wzrostu… a dziadek miał białe wąsy. Taki flashback 🙂 A ja miałam jeszcze sporo takich tekturowych książeczek z bajkami, że jak się przekładało strony, to wszystko było trójwymiarowe, ale mama oddała jakiemuś dziecku…

loko

Reklamy

Wyobrażam sobie, że robienie opisów bajek dla dzieci jest niezłym hardkorem. Przekonałam się o tym, bo ostatnio obrabiałam texty do magazynu Cyfry +. Muszę tu wrzucić parę fragmentów. Niezły odjazd.

„W nowej szkole towarzyski duszek szybko znajduje przyjaciół – problematyczną mumię Ra i wiecznie gubiącą kończyny Manthę. Razem odkrywają, że dwugłowy dyrektor szkoły planuje przejąć kontrolę nad światem. Czy nietypowym przyjaciołom uda się go powstrzymać?”

„Podczas podrozy do Paconowa na koziołka czyha wiele niebezpieczeństw, z których zawsze wychodzi obronną ręką dzięki swojemu sprytowi i pomocy innych. Wszystkie przygody Koziołka Matołka są dla niego pozytywną nauczką na przyszłość, bowiem pozwalają mu dowiedzieć się czegoś nowego o otaczającym go świecie”. [nie wiedziałam, że koziołki mają ręce]

„Fifi Niezapominajka jest najsympatyczniejszym małym kwiatowym brzdącem, jakiego dzieci kiedykolwiek miały okazje zobaczyć. Jest kłębuszkiem energii i pomysłów, zawsze pozytywnie nastawiona do otaczającego ja świata. Radosna duszyczka, której nieustanny śmiech jest jak promyk słońca, który rozwesela wszystkich dookoła. Fifi zamieszkuje w Niezapominajkowej wiosce. Jest zawsze zapracowana, bez względu na to czy uważa na swoich przyjaciół, czy pilnuje ogrodu czy tez musi pokrzyżować szyki szalonym łobuziakom Stingo i Slugsy. Czasem zdarza się jej zapomnieć, co powinna zrobić w pierwszej kolejności, ale tylko dla tego ze ma zawsze mnóstwo rzeczy do zrobienia od pracy w ogrodzie po upieczenie pysznej tarty z dżemem, która wszyscy uwielbiają i ciężko jest jej wszystko zapamiętać”.

„Słodki klaun Kiri, papużka gaduła Pipelette, niesforny kocur Ratibus i zdeterminowana akrobatka Laura to członkowie małej wędrownej grupy cyrkowej KIRI. Razem podróżują wędrownym karawanem od miasta do miasta i wystawiają cyrkowe przedstawienie pełne muzyki, akrobacji i zabawnych skeczy w wykonaniu klauna Kiri”.

„Pełne humoru, dynamiczne przygody dwóch odważnych szopów – Abe i Ken’a rozbawią aż do łez fanów kreskówek. Każdy z serialowych chłopaków utworzył bowiem swoją niby-armię przyjaciół i żaden z nich nie myśli o przegranej. Abemu pomaga Front Wyzwolenia Śmieci, w skład którego wchodzi hiper inteligentna wiewiórka, wierny kret i zwariowany skunks. Ken ma w swojej drużynie przebiegłego oposa i cała armie żołnierzy szczurów”.

uff, obejrzałam właśnie, na raz, całego bloga kuby dąbrowskiego. nawet nie wiedziałam, że go ma… ależ piękne zdjęcia. są tu: http://accidentswillhappen.blogspot.com

..i zobaczyłam, że jednak nie trzeba tu dawać tytyułów postów, co mi bardzo odpowiada, więc właśnie kasuje wszystkie, oprócz zaproszeń.

jezus, co za muka, kto wymyślił pracę od 9 do 17? po co tyle pracować, skoro każdy potem tylko narzeka. wstać rano ledwo się da, chociaż fajnie oglądać niewyspane mordy w spóźnionym autobusie, z wkurzonym kierowcą, który ostro hamuje i mało co nie potrąca uciekającej sprzed kół kobiety. a potem już tylko prawie jak w requiem dla snu, kawa, fajka, kawa, fajka, herbata, naleśnik, fajka. przez chwilę rozszerzone źrenice, działamy, działamy, pach pach, tekścik jeden i drugi… i zjazd. wracam do domu i jedyne o czym myślę, to sen, więc idę spać na chwilę, na 3 godziny. budzę się przed 23, coś tam ogarnę, prysznic, i w łóżku 3 seriale. robi się 1.30, nie mogę zasnąć, co za muka, za 6 godzin trzeba wstać. kuwa, od pół roku nie przeczytałam żadnej książki – wstyd. [muka zdaje się znaczy co innego, ale brzmienie mi pasuje].

Polska jest naprawdę dziwnym krajem jeśli chodzi o rynek prasy, zwłaszcza taki, jaki mnie interesuje, czyli tzw. lifestylowy. Jak wiadomo, jest on marny. Mieliśmy już kilka bankrutów po drodze (khe khem), a takiemu Exkluzivowi zajęło kilka lat, by przebić się do świadomości ludu, a i tak miewa jeszcze kłopoty z załatwieniem reklam. Ale po co bulić kasę na reklamowanie własnej marki w innych pismach, skoro można wydać swój magazyn? Custom publishing przychodzi nam z pomocą. Nie to, że pluję na własne gniazdko, ale dziś sobie to uświadomiłam. Robię magazyn dla Levisa, Lee też ma swój; Chimerę dostał Reporter, a wielkimi krokami do wydania własnej gazetki przymierza się Big Star (a kto ma wymyślić pomysł, no kto?). Oczywiście każda z tych marek pragnie być nowoczesna, dynamiczna, lifestylowa, piękna, kolorowa och i ach. Ale jak przychodzi co do czego, to kończy się na bardzo komercyjnych rozwiązaniach, którym daleko do bycia breakthrough. Whatever… wniosek jest taki, że jak tak dalej pójdzie, to wkrótce zamiast w weekend kierować się na prasówkę do Trafiku, będziemy musieli obskoczyć kilka sklepów z ciuchami…

O, wspaniale, a w sobotę 17/11 kolejny fotowernisaż – Kobasa – na Chłodnej, o 20h.

kobas

Dla spragnionych kulturalnych newsów przypominam, że w najbliższy piątek bawimy się na finisażu Marka Straszewskiego w PZO. Byłam tam w niedziele na Budyniu i Bajzlu. Co prawda dojechaliśmy z Nosowską i jej chłopakami trochę przed północą, więc z artystycznych rzeczy zobaczyliśmy tylko trochę Bajzla, ale atmosfera sprzyjała nieskrępowanym tańcom i lekkiemu sponiewieraniu się. Nawet tańczyłam w parze z nieznajomymi. Wcześniej ponoć fajki rozdawali i bylo duszno i coponiektórzy narzekali. Wniosek taki, że trzeba zostać do końca. Przestrzeń też robi wrażenie – duże czarne sale, luksusowe zdjęcia, długie groźne korytarze i obskurne kible, czyli jak zwykle lans na off. A w piątek zagrają KOBIETY.

jt

Obejrzeliśmy wczoraj z Martą, Michałem i Marcinem nowe dvd Justina z koncertu w Madison Square Garden. Właściwie nie muszę tego specjalnie komentować, mogę jedynie powtórzyć za Martą, że gdyby jakiś facet chciał nas wtedy mieć, to nie miałby z tym specjalnych problemów. Justin jest bogiem, 99% Madisonu w sekundę wskoczyłoby do jego łóżka, gdyby tylko kiwnął palcem. 99% Madisonu zrobiłoby kupę gdyby tylko im kazał. Słodki i profesjonalny jednocześnie – czego więcej trzeba? Niech tylko się nie odzywa, niech tylko kręci tyłeczkiem. Bo te teksty w stylu: New York, r u having fun? – są naprawdę zbędne. Przy okazji odkryliśmy, że naprawdę ma dużego…
Myślę sobie, że jeśli jesteś takim Justinem, mieszkasz w Stanach, twoja praca jest twoja pasją, masz kasę, sex i sławę… to naprawdę niczego więcej nie trzeba – a przede wszystkim nie trzeba się nad niczym głębszym i ambitniejszym zastanawiać. Nie ma co się dołować, intelektualnie wkręcać i szukać problemów. Bo po co? Wystarczy tylko być jak dziecko w najszczęśliwszej bajce.

w pracy: 

– co czytasz?

– list czytelniczki do wątroby.

albo:

– zredagowałaś mi już ten mocz?

Tak to jest, jak się wydaje specjalistyczne pisma.

OMG!: „Dinotopia” to epicka opowieść o zagubionym kontynencie, gdzie dinozaury i ludzie żyją razem, tworząc niezwykłe społeczeństwo. Główną rolę zagrał tutaj znany z serialu „Skazany na śmierć” Wentworth Miller. Polsat wyemituje poszczególne odcinki 11, 18 i 25 listopada”.

W Życiu na Gorąco jest zdjęcie Wenta jak siedzi na dinozaurze 😐 Ale polecam też to.




  • nie działają mi tu widgety - help anyone?!

    Dexter

  • Listopad 2007
    Pon W Śr C Pt S N
    « Paźdź    
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    2627282930