jezus, co za muka, kto wymyślił pracę od 9 do 17? po co tyle pracować, skoro każdy potem tylko narzeka. wstać rano ledwo się da, chociaż fajnie oglądać niewyspane mordy w spóźnionym autobusie, z wkurzonym kierowcą, który ostro hamuje i mało co nie potrąca uciekającej sprzed kół kobiety. a potem już tylko prawie jak w requiem dla snu, kawa, fajka, kawa, fajka, herbata, naleśnik, fajka. przez chwilę rozszerzone źrenice, działamy, działamy, pach pach, tekścik jeden i drugi… i zjazd. wracam do domu i jedyne o czym myślę, to sen, więc idę spać na chwilę, na 3 godziny. budzę się przed 23, coś tam ogarnę, prysznic, i w łóżku 3 seriale. robi się 1.30, nie mogę zasnąć, co za muka, za 6 godzin trzeba wstać. kuwa, od pół roku nie przeczytałam żadnej książki – wstyd. [muka zdaje się znaczy co innego, ale brzmienie mi pasuje].


Leave a Comment